wtorek, 5 lutego 2013

Pica - na co masz dzisiaj apetyt?

Nasz apetyt bywa zaskakujący, nieopanowany, czasem zmienny jak pogoda w górach. Nie raz zjedlibyśmy dosłownie konia z kopytami, innym razem dzióbiemy posiłek jak wróbelki. Kobiety ciężarne mają smaki na różne produkty – raz na ogórki kiszone, na pomidory, słodki miód, chałwę, fast-foody. Pojawiają się one i zmieniają z minuty na minutę. Kobiety cierpiące z powodu PMS (napięcie przedmiesiączkowe) zjadłyby tonę czekolady, setki pralinek, czy schrupały ogromną paczkę chipsów. To wszystko jest jadalne – jak najbardziej. Wspomniane pokarmy jemy ze smakiem, a ich konsumpcja sprawia nam przyjemność… A co się dzieje gdy nasze łaknienie zmienia swój kierunek? I zaczynamy odczuwać „smaki”, których zwykle nikt nie odczuwa?

Niekiedy człowiek doświadcza dziwnych przeżyć i cierpi z powodu zaburzeń odżywiania, jak np. nieposkromiony apetyt na to, co w żadnym przypadku żywnością nie jest lub jest niepoddanym obróbce składnikiem spożywczym. Przykładowo dotyczy to apetytu na ziemię (geofagia), kredę, węgiel, farbę, mąkę, skrobię (amylofagia), czy surowe ziemniaki (geomelofagia).

Łaknienie spaczone można rozpoznać, gdy apetyt na coś, co jest niejadalne, utrzymuje się miesiąc i nie dotyczy ono osoby znajdującej się na danym etapie rozwoju, który charakteryzuje się „próbowaniem”, „poznawaniem świata”. Zaburzenie najczęściej obserwowane jest u dzieci i kobiet ciężarnych, dzieci z upośledzeniem umysłowym, nastolatków z zaburzeniami odżywiania. Pica może występować jednocześnie z napadami histerii i chorobami organicznymi mózgu. Warto jeszcze wiedzieć, że w przypadku niedokrwistości/anemii z powodu niedoboru żelaza pojawia się łaknienie opaczne na kredę, krochmal, czy glinę.

Na co można jeszcze odczuwać apetyt?
- na kał – koprofagia,
- na mocz – urofagia,
- na wydzieliny z nosa – mukofagia,
- na krew – hematofagia,
- na wymiociny – emitofagia,
- na włosy – trichofagia,
- na własne elementy ciała – autokanibalizm.

- na drewno – ksylofagia,
- na powietrze – aerofagia,
- na kamienie – litofania,
- na szkło – hialofagia,
- na kurz – koniofagia,
- na zapalone zapałki – kautopireiofagia.



*****

Historia zdjęcia...

... To muszelki zebrane nad Morzem Północnym, na plaży w Clacton-on-sea. Byłam tam z moim kuzynem Sebastianem i jego trójką dzieciarów (vel. "gnomów"). Jod i wilgoć aż hulały w powietrzu, co wtedy jeszcze bardziej nasiliło moje zapalenie zatok. Jednak widok i szum morza (mimo, że przypominało żur) jak zawsze przewyższyły wrażenia estetyczno-relaksacyjne ponad dyskomfort związany z niedrożnością nosa i nieokiełznanym bólem głowy... Ale żyję, zatoki mam spokojne i piiiiiiiiiiszę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz