Świat łez jest taki tajemniczy...

Łzy. Ich najprostsza definicja brzmi następująco: "wydzielina gruczołów łzowych składająca się z wody z niewielką ilością kationów, anionów, glukozy, mocznika, aminokwasów, lipidów i białka. Łzy mają odczyn lekko alkaliczny (zasadowy), zawierają enzym bakteriobójczy lizozym." Łzy to nie tylko wydzielina. Mają różny charakter, z różnych przyczyn są wylewane. Płacząc wyrażamy swoje emocje, zwracamy na siebie uwagę, wzbudzamy uczucia u innych. Jednak czasem płacz jest zupełnie niezrozumiały i co gorsza, możemy się nigdy nie dowiedzieć, dlaczego łzy cisnęły się do oczu, a krzyk napinał każdą komórkę ciała. Zwłaszcza, gdy trudno nam się z kimś porozumieć.

Jak to? Z człowiekiem nie można się porozumieć? No czasem nie można, czasem się nie da, czasem nam się nie chce, a czasem nie chcemy niczego zauważyć lub za słabo się staramy i jesteśmy mało spostrzegawczy. Zastanówmy się, kiedy płaczemy... - gdy jesteśmy smutni, bezradni, doznaliśmy porażki, tęsknimy za kimś, coś nas boli, puszcza nas stres, straciliśmy kogoś lub coś, ale także z radości, wzruszenia i gdy piasek wpadł do oczu, wleciała muszka, nasionko trawy, pyłek, drzazga, opiłek czegoś innego. Gdy uderzyliśmy się w nos, potarliśmy oko, rozpyliliśmy trochę pieprzu, kroimy cebulę, trzemy chrzan, czy cierpimy z powodu zespołu suchego oka, jaskry lub innych chorób oka. Jest tego trochę, prawda?

Dlaczego płaczą noworodki i niemowlęta? Ponieważ to ich naturalny odruch i sposób komunikowania się z otoczeniem. Noworodki muszą efektywnie rozprężyć płucka zaraz po porodzie, stąd łapią powietrze podczas płaczu. Płacz dziecka po porodzie, nie świadczy o jego cierpieniu, ale o tym, że żyje. Położnicy i neonatolodzy zawsze czekają na płacz – to bardzo ważna oznaka życia. Zatem płacz i łzy, towarzyszą nam już od pierwszych chwil życia.
Płacz jest również alarmem: "mamo, przewiń mnie, bo mam mokrą pieluszkę", "jestem głodny", "pić mi się chce", " jest mi za gorąco (lub za zimno)", "chcę już spać", "to mnie uwiera", "boję się", "mam gorączkę", "rosną mi zęby", "boli mnie brzuszek (mam kolkę)", "pieką mnie pachwinki (mam odparzenia!)", "ukąsił mnie komar", "swędzi mnie głowa"... i wszystko inne co nam nasunie się na myśl. A co istotne czasem maluchy płaczą i jęczą, gdyż… mają niedobór witaminy D.

Dlaczego płaczą dzieci nieco starsze? - bo się czegoś boją, doświadczają pierwszych frustracji, chcą coś wymóc, osiągnąć, czy wreszcie zwrócić na siebie uwagę (gdyż prawdopodobnie jej mało poświęcamy dziecku). Płaczą, bo coś je boli, a może już doświadczyły przed chwilą "pierwszego klapsa"? Wyrażają bunt, niezadowolenie, złość. Nierzadko zakrawa to o płacz histeryczny, połączony z agresją, tupaniem, uderzaniem pięściami, pokładaniem się na ziemi i energicznym tłuczeniem kończynami o podłoże (przykłady często obserwowane w sklepach, parkach gdy dziecko bardzo się "zdenerwuje").

Płacz nastolatków i dorosłych jest „bardziej świadomy” i zgodny z doświadczanymi emocjami, przeżyciami i samopoczuciem. Płaczemy najczęściej z powodu bezsilności, smutku, tęsknoty, niezrozumienia, rozpaczy po utracie kogoś, jak również w sytuacjach napięć i stresu, czy bólu nie do zniesienia. Niekiedy jednak przytrafia się nam coś wyjątkowego, wzruszającego i tak dobrego, że aż płaczemy z radości.

Płaczą też osoby nieprzytomne, czyli pozostające w śpiączce. Płacz taki bywa wyrazem i wskazówką, że coś pacjenta boli, jest w niewygodnej pozycji, przestaje działać lek przeciwbólowy, czuje się samotny, smutny – gdyż nikt go nie odwiedza i nikt do niego nie mówi. Przeszkadza mu wszechogarniająca cisza. Łzawienie, wyglądające jak płacz, może oznaczać infekcję spojówki lub wydzielanie z powodu uszkodzeń układu nerwowego, jak również wysuszenie oczu (nieprawidłowy mikroklimat na sali chorych lub błędy w tlenoterapii).

Ludzie u kresu życia płaczą jawnie lub skrycie. Zwykle doświadczają bólu, lęku, samotności i depresji. Ból jest nasilany przez pozostałe stany, stąd musimy je łagodzić. Przy końcu życia pojawia się czasem wręcz paniczny lęk przed śmiercią. Ludzie wtedy nie chcą być sami. Jest im smutno, gdyż muszą się pogodzić (lub nie) z własnym odejściem ze świata. Przy depresji i lękach często obserwujemy płacz. Powinien być on wskazówką, że należy się życzliwie i empatycznie zająć osobą potrzebującą. Nie wolno dopuszczać do tego by człowiek u kresu życia czuł się opuszczony i cierpiał.

Na koniec pozostały nam jeszcze inne łzy… Dlaczego płaczą dzieci, ale i dorośli ze specjalnymi potrzebami? Hmmmm to już nieco trudniej rozgryźć. Można by uznać, że przeszkadza im to samo, co zostało już wyżej wymienione. Ale może coś jeszcze? – Na pewno... Tylko co? Prawdopodobnie:

- bezsilność - bo nie mogę nic dla siebie zrobić;

- brak samodzielności - wszystko robią za mnie (ale czy dla mnie?);

- ubezwłasnowolnienie - nie mogę decydować o niczym, podejmują decyzję za mnie, gdy ja chcę aby było inaczej;

- bezradność - bo nikt mnie nie rozumie (lub rozumie częściowo);

- ból - bolą mnie napięte mięśnie, krzywy kręgosłup, głowa, ząb, uciskające ubranie, brzuch;

- świąd i pieczenie skóry – co jest tak uporczywym objawem, że trudno mi panować nad sobą (Pamiętaj, że możesz skórę osoby potrzebującej nawilżać, natłuszczać i masować!)

- za wcześnie kładziesz mnie spać i zostawiasz samego w pokoju – pobądźmy dłużej, może godzinę lub dwie. Pomyśl jakbyś to Ty chodził spać dwie godziny przed „swoją porą”?

- brak bliskości (przytul mnie, nie gryzę, też tego potrzebuję – Twojego ciepła, poczucia bezpieczeństwa, świadomości, że jestem dla Ciebie ważny)

- strach - nie znam tak dobrze otoczenia jak Wy, wiele rzeczy jest dla mnie obcych, nie mam pojęcia o mechanizmach, prawach natury; boję się, że kiedyś zostanę sam, boje się tego co nadejdzie (może tego co zowią śmiercią i jest tak przerażające, że każdy się tego boi?); 

- frustracja - bo nie mogę nawet zwerbalizować swoich oczekiwań, powiedzieć: "mamo spadaj, jesteś nadopiekuńcza, potrafię się sobą zająć", bo nikt nie mówi do mnie - tylko nad moją głową, jakbym nie istniał...
A może zapytaj mnie jak się czuję? Może obdaruję Cie uśmiechem? Lub salwą płaczu? To też odpowiedź, którą odbierasz jako moją niechęć albo upośledzenie. Naucz się czytać emocje, a na pewno znajdziemy wspólny język...

- „rettowa rozpacz”: w przebiegu zespołu Retta, dochodzi do różnych dysfunkcji układu nerwowego. Mając na uwadze układ nerwowy, trzeba myśleć o zaburzeniach ruchowych, czucia, czy wreszcie wydolności intelektualnej i emocjonalności. Dziewczynki z zespołem Retta cierpią, czego wyrazem są napady krzyków nocnych, płaczu, wrzasku, jęków, często z niewiadomych przyczyn. Można domniemywać, że dziewczynki czegoś się boją (może np. ciemności, zamkniętych drzwi, dziwnych odgłosów, ciszy, zapachów; kojarzą z czymś nieprzyjemnym określone bodźce – jak np. zapachy, czyjś głos, kolory), mają zły nastrój (przecież każdy ma prawo do gorszego dnia); chcą obejrzeć ulubioną bajkę; usłyszeć swoją piosenkę; może są głodne (spada poziom glukozy we krwi – wiadomo: człowiek głodny – człowiek zły), mają atak kamicy żółciowej (co okropnie boli, zwalając z nóg najzdrowszego dorosłego), a w latach, kiedy fizjologicznie ma miejsce okres dojrzewania, może dochodzi do burzy hormonów? – Przecież nawet zdrowe dziewczyny stają się wtedy nieznośne. Biologia. „Wyżej Retta nie podskoczysz…”

- płacz mózgowy, określany też krzykiem mózgowym, to przeraźliwy, piskliwy odgłos – płacz pomieszany z krzykiem, jękiem, występujący w schorzeniach neurologicznych, jak np. zapalenie mózgu. Towarzyszy przeczulicy, czyli nadwrażliwości np. oczu na światło, skóry na dotyk (nawet lekkie muśnięcie). Świadczy o poważnym stanie, który może zagrażać życiu. Ludzie z chorobami neurologicznymi z towarzyszącym krzykiem mózgowym, powinny być hospitalizowane w ramach oddziałów anestezjologii i intensywnej terapii medycznej.

- płacz nieutulony, znany jako płacz nieustający i niekontrolowany, trwający około trzech godzin. Zwykle pojawia się po szczepieniu w tym samym dniu lub nazajutrz po szczepieniu i dotyczy niemowląt. Rzadko świadczy o uszkodzeniu układu nerwowego, ale nie powinien być lekceważony i należy go skonsultować z lekarzem, a przy okazji następnych szczepień, poinformować o zaistniałym powikłaniu. Płacz nieutulony nie jest przeciwwskazaniem do kolejnych szczepień. 

- "koci krzyk" – w wyjątkowych sytuacjach płacz może przypominać mruczenie kota – płacz monotonny, na wysokiej tonacji. Dzieje się tak np. w przypadku zespołu kociego krzyku (cri du chat). Dziecko wówczas „mruczy” od niemowlęctwa, przez pierwsze miesiące okresu noworodkowego. Taki płacz wynika z zaburzeń anatomicznych krtani (niewielka, o kształcie romboidalnym), nagłośni (mała i wiotka) i układu nerwowego (związanych z za małą czaszką). Zanika u około 1/3 dzieci w wieku 2 lat.

A czy W macie jeszcze jakiś pomysł?

Picture from: www.GdeFon.ru

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz