środa, 6 marca 2013

Seksterapia – czemu budzi tyle kontrowersji?

Człowiek chory na cukrzycę, potrzebuje właściwej diety, pewnej dozy wysiłku fizycznego, leków bądź insuliny, by móc opanować swoją chorobę. Nic dziwnego. Człowiek chory psychicznie – potrzebuje wglądu wgłębię własnego intelektu i specyficznych leków, czasem elektrowstrząsów, by żyć na względnie dobrym poziomie. Też nic nadzwyczajnego. Człowiek z niewydolnością nerek – potrzebuje dializy. Człowiek z rakiem jelita grubego – stomii. Człowiek z niewydolnością oddechową – nierzadko tracheostomii. Proste to wszystko. Prawda? Idąc tym tokiem myślenia: człowiek bez wsparcia – potrzebuje wsparcia; człowiek opuszczony i samotny – potrzebuje bliskości, akceptacji, towarzystwa. Człowiek, który utracił wszystko - potrzebuje wszystkiego...

Człowiek niepełnosprawny ruchowo – potrzebuje „środka lokomocji”, „trochę grosza”, jedzenia, picia, łóżka, materaca przeciwodleżynowego. Wydawałoby się tyle to niezbędne minimum. Tak minimum. Do fizjologicznych, podstawowych potrzeb każdego człowieka zaliczamy bowiem: jedzenie, picie, brak napięć, sen i potrzeby seksualne. Gdy te zostają zaspokojone – wszystkie bez wyjątków – człowiek jest gotowy zaspokajać potrzeby wyższe jak potrzeby bezpieczeństwa, przynależności i miłości, szacunku, uznania, czy wreszcie samorealizacji.

Człowiek uznany za zdrowego na ciele i umyśle sam zaspokaja podstawowe potrzeby. Potrafi sam sobie przygotować posiłek, zjeść go, przyswoić, wydalić. Sam się myje, sam ubiera, sam się przemieszcza, sam decyduje o tym kiedy idzie spać. Sam też wybiera partnera, sam decyduje o tym kiedy skonsumuje swój związek w zaciszu sypialni, oddając się bezgranicznie pieszczotom seksualnym z drugą osobą. Jedni wcześniej, drudzy później.

Człowiek niepełnosprawny potrzebuje asysty. Nie wyręczania. Asysty, asekuracji, pomocy, ukierunkowania. Nierzadko jednak sytuacja wymaga tego, by zrobić coś dla takiego człowieka. Np. przygotować mu posiłek, pokarmić, napoić, wykąpać, zmienić pampersa, przebrać, uczesać, prześcielić łóżko. Wymasować, oklepać plecy, podrapać, pobawić się włosami. I co jeszcze? No właśnie pojawia się milczenie. Przecież człowiek z niepełnosprawnością ruchową ma te same potrzeby w zakresie hmmm nazwijmy to – funkcjonowania seksualnego – jak każdy inny zdrowy Homo sapiens. Często jednak bardziej wyrafinowane, urozmaicone, ciekawsze, kreatywne?

Wyobraźmy sobie, że nie możemy zrobić czegoś, do czego mamy naturalny popęd… Co się rodzi? Wściekłość, frustracja, spadek poczucia własnej wartości, depresja, bezradność. Nierzadko: agresja – psychiczna, fizyczna, słowna. Ciężkie do zniesienia dla otoczenia niepełnosprawnego. Może tak samo nie do zniesienia jak niezaspokojona potrzeba seksualna „człowieka na wózku”?


Seksterapia dla niepełnosprawnych - materiał DDTVN >> tutaj

Zapraszam do rozważania problemu. W osobnej zakładce będę co jakiś czas umieszczać zagadnienia o seksie (nie)pełnosprawnych – zarówno te teoretyczne, jak i nieco retoryczne, powiązane z własnymi przemyśleniami…

Na początek jednak, zachęcam do obejrzenia filmu, który rozbudził w nas tyle mieszanych uczuć, ile ludu na Ziemi. Uważam, że jest to świetny przedsionek do owianej tajemnicą i wstydem sfery życia Ludzi Niepełnosprawnych. >> tutaj

SESJE


Fragment recenzji 'Podrap się umysłem' Jakuba Popieleckiego: "Sesje” choć opowiadają o przekraczaniu pewnego tabu, robią to w lekkiej, codziennej manierze, podchodząc do problemu nie tylko zdroworozsądkowo, ale i z komediowym dystansem. Są transgresje i transgresje; jak widać, nie wszystkie wymagają taplania się w nieczystościach. Film Bena Lewina porusza poważny temat, ale zachowuje pogodę ducha, zaklętą już w pastelowej tonacji zdjęć. Tym samym staje się niemal baśnią, choć opartą na prawdziwej historii.  

Mark O'Brien (John Hawkes) ma 36 lat, ale wciąż wiele w nim z dziecka. Dotknięty paraliżem i skazany na życie z tzw. żelaznym płucem mężczyzna jest inteligentnym, sympatycznym facetem i stać go nawet na dystans do samego siebie. Wciąż jednak nie czuje się dojrzały. Usamodzielnienie się było w jego przypadku nie lada wyczynem, ale do pełni dorosłości Markowi brakuje… seksu. Co ciekawe, zaczyna on walczyć o swoje dopiero po konfrontacji z doświadczeniami innych upośledzonych. Okazuje się bowiem, że niepełnosprawność nie wyklucza bogatego życia erotycznego. Sterroryzowany przez świętą trójcę autorytetów (rodzice – przedwcześnie zmarła siostra – Bóg) bohater zaczyna uświadamiać sobie wówczas, że największe przeszkody na jego drodze to te, które są… urojone. Dlatego zanim zacznie pracować nad kontrolowaniem wytrysku, będzie musiał wykorzenić katolickie poczucie winy i przekonanie, że "o tym się nie mówi".   

Z tego powodu w filmie nieustannie powraca właśnie motyw opowiadania (narracja Marka z offu, jego rozmowy z księdzem czy wątek prowadzonych przez seks surogatkę audio-dzienników dokumentujących postępy terapii). Rzeczywisty Mark O'Brien zdał sprawę ze swoich doświadczeń w artykule, który posłużył za podstawę filmu. Zwierzyć się – wnioskuje reżyser – znaczy: uzewnętrznić, uczynić krok ku zmianie. "Sesje" przekonują właśnie o wadze kontaktu z drugim człowiekiem. W jednej ze scen Marka zaczyna swędzieć nos. Nie będąc w stanie się podrapać, powtarza mantrę "podrap się umysłem" – oczywiście bezskutecznie. Czasami, żeby sobie ulżyć, potrzeba drugiej osoby.

Na szczęście bohaterowi nie brak sojuszników... Czytaj dalej >> FilmWeb


* * * * *

Czy wiesz, że…
Już kiedyś we filmach był poruszany problem seksualności niepełnosprawnych, jednak nie pierwszoplanowo. Dla mnie dużym zaskoczeniem była scena w „Dzienniku Nimfomanki”… Dla nieznających książki, ani filmu: główna bohaterka, Valerie to żyjąca samotnie dwudziestokilkulatka. Zagubiona w swoim świecie. Jej ostoją nadziei i za razem jedynym człowiekiem okazującym jej zrozumienie jest babcia Valerie. Po jej śmierci dziewczyna doświadcza niebywałej pustki, zatraca się. Chyba ze względu na swe niegasnące pożądanie, „zatrudnia się” w domu publicznym. Przechodzi z rąk do rąk wielu klientów, ku uciesze „szefowej”. Do czasu… Wszystko się zmienia, gdy Valerie idzie na „spotkanie” z tajemniczym klientem… Gdy wchodzi do jego mieszkania, okazuje się, że jest to niepełnosprawny mężczyzna, sparaliżowany od szyi w dół. Ku jej zdziwieniu, ów klient nie chce klasycznej usługi seksualnej, lecz pragnie patrzeć na dłonie dziewczyny; na to jak się poruszają, jakie są piękne, delikatne… On sam nie może poruszać ani jednym palcem… Scenę podkreśla świetna muzyka i sceny z deszczem, a także pointa: „Nigdy nie rezygnuj z marzeń”…


Rozpoczynamy niebanalną wędrówkę w świat cielesności i sensualności. Poznajmy razem to co wzbudza tyle emocji i starajmy się wzajemnie uzupełniać swoje opinie. Pamiętajmy, nie oceniamy, nie obrażamy, nie przyklejamy etykietek, nie poddajemy się stereotypom. Sfera seksualna każdego człowieka jest intymnym i wrażliwym aspektem życia człowieka. NIE PODLEGA OCENIE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz