piątek, 8 marca 2013

Felinoterapia – czyli mruczki w akcji

Felinoterapia, jest jedną z mniej popularnych form zooterapii. Nazwa terapii pochodzi z połączenia dwóch słów: łacińskiego „felis” - kot i greckiego „therapeia” - terapia, opieka, leczenie. Polega ona na wykorzystywaniu wielu cech kota, którymi nie może poszczycić się ani pies, ani koń, ani delfin, czy wesołe świnki. Terapia daje korzyści zarówno dla psychiki, jak i dla ciała. Kot w terapii jest ceniony przede wszystkim za swój charakter, subtelność, naturalne, szczere i niewytresowane zachowanie oraz „właściwości fizyczne”, do których zaliczamy jego wyższą temperaturę ciała (około 38°C) oraz ujemne najonizowanie sierści.

Jakie predyspozycje powinien mieć kot-terapeuta? 
Nie każdy futrzak może być terapeutą. Jeżeli mimo wszelkich naszych starań i ukierunkowanego „wychowania” kotka, nie prezentuje on wymaganych cech charakteru, powinien stać się dumnym pocieszycielem domowników i środowiska, które zna.

Aby mruczek mógł brać czynny udział w terapii, musi mieć ukończony przynajmniej pierwszy rok życia. Jest to czas, w którym kształtuje się koci charakter, możliwa jest ocena stopnia jego „socjalizacji”, jak również dojrzewa układ odpornościowy kota. Mocna odporność, aktualne szczepienia i świadectwo zdrowia zwierzaka, są bowiem konieczne, do potwierdzenia nieszkodliwości kociaka i braku zagrożenia epidemiologicznego. To także warunkuje uniknięcie niebezpiecznych dla zwierzaka infekcji w środowisku szpitalnym.

Mruczek musi też wykazywać wszelkie kocie zachowania, zgodne z jego naturą, jednak też powinien zostać przyzwyczajony do wielu codziennych sytuacji, takich jak hałas miejski, podróż środkami lokomocji, warkot silnika, obecność dużej ilości osób, obecność zwierząt, jak np. pies, świnka morska, szynszyle, inne koty. Trzeba mieć pewność, że kot nie skoczy i nie podrapie trzymającej go osoby, wtedy gdy dobiegną do niego nagłe bodźce.

Wymagane jest, by mruczący terapeuta był spokojny, zrównoważony, towarzyski i ufny, a więc dać się pogłaskać i przytulać wielu osobom, być przekazywanym z rąk do rąk przez obcych ludzi, czy też pozwolić się pokarmić.

W jaki sposób wykorzystuje się kocią moc leczniczą?
Koty w terapii mogą świadczyć pomoc na różny sposób. Jednak zazwyczaj jest to kontakt fizyczny z kotem: zabawa, głaskanie, przytulanie, trzymanie na kolanach, drapanie, pieszczenie i karmienie zwierzaczka. Można też rozmawiać o kotach, jak również wplatać je w inne rodzaje terapii, takie jak arteterapia (np. rysowanie kotów), muzykoterapia (np. śpiewanie piosenek o kotach, naśladowanie ich miauczenia), czy biblioterapia (czytanie książek o kotach, szukanie o nich informacji). Felinoterapię przeprowadza się indywidualnie dla jednej osoby lub grupowo (kilka osób). Terapia indywidualna na ogół polecana jest osobom starszym, natomiast grupowa dzieciom. Kot stanowi w obu przypadkach czynnik redukujący poziom stresu i oporu, stając się np. wspólnym tematem do rozmowy lub zabawy.

Komu poleca się mruczących terapeutów?  
Kotki w zależności od pacjenta są pupilami, maskotkami i stymulatorami aktywności ruchowej. Mogą okazać się lekiem na nadszarpnięte nerwy, skołatane serce oraz dolegliwości bólowe.
Mile są widziane w terapii osób niepełnosprawnych umysłowo i ruchowo, dzieci autystycznych, molestowanych seksualnie, bitych, nadpobudliwych, z zespołem Aspergera, zespołem Downa, zaburzeniami lękowymi, zachowania i emocji.
Nadają się również do wspomagania terapii osób chorych na depresję, cierpiących z powodu otępień i zaburzeń nerwicowych. Są świetnym łącznikiem między dziećmi nieśmiałymi i zahamowanymi społecznie, a całym otoczeniem. Dla ludzi starszych są wiernymi towarzyszami. Mobilizują ich do sprawowania opieki (karmienie kota, czesanie sierści, manicure) i wzbudzania poczucia odpowiedzialności oraz przydatności. Ponadto nieświadomie zmuszają do ruchu, np. głaskania, co ma wpływ na rozruszanie mięśni ręki i złagodzenie dolegliwości związanych reumatyzmem i sztywnością stawów. Ponadto, biorąc pod uwagę ujemne naładowanie sierści kota i temperaturę ciała, może on działać jako lek przeciwbólowy i rozluźniający na obolałe miejsca naszego ciała, które są najonizowane dodatnio. Kontakt z kotem i jego przytulanie stymuluje wydzielanie przez organizm ludzki endorfin, czyli hormonów szczęścia, które wyraźnie poprawiają nastrój, odprężają i uśmierzają dolegliwości bólowe.

W Stanach Zjednoczonych kociaki są wykorzystywane w... resocjalizacji więźniów! Chętny więzień otrzymuje w kocim schronisku swojego podopiecznego, którego pieczołowicie pielęgnuje. Ponoć wszelkie takie zabiegi, jak i sam kontakt z kotem uwrażliwia skazanych, sprawia że łagodnieją, są spokojniejsi, mniej agresywni i po opuszczeniu zakładu penitencjarnego, nie powracają tak często i szybko, jak ich mniej współpracujący koledzy.

Koty mogą być nie tylko stosowane w lecznictwie. Poleca się je także zdrowym dzieciom, które chcą rozwijać swoją twórczość, inteligencję emocjonalną, wyrażanie siebie i współodczuwanie emocji.

Co daje pacjentowi kontakt z mruczkiem?
Kontakt z kotem może stanowić także i dla osoby zdrowej dobrą formę asymilacji ze społeczeństwem. Dzieci autystyczne, poprzez felinoterapię stają się bardziej otwarte i spokojne. Kot potrafi „wejść” w ich świat, pomóc nabrać zaufania do innych, czy także eksponować swoje uczucia. Wspomaga też kontakt werbalny i łamie bariery, gdyż staje się tematem do fascynującej rozmowy. Dzieci również bardzo naturalnie reagują na kocie zachowania i odpowiadają na nie.

Osobom starszym wypełniają czas wolny, redukując tym samym poczucie osamotnienia i nieprzydatności. Są dla nich również milutkimi „grzejniczkami” i aktywizują do wykonywania ruchów, zwłaszcza rąk oraz spacerowania.

W przeciwieństwie do psów, które są głośne, żywe, bezpośrednie i pochłaniające uwagę, koty są spokojne, ciche, ujawniają swoją naturę, a nie wytresowane wzorce, nie są też nachalne. Wszystko to wzbudza zaufanie i zwiększa poczucie bezpieczeństwa pacjenta w obecności kota, co sprzyja powodzeniu terapii. Niejednokrotnie u osób którym nie służyła dogoterapia, terapia z kotem bardzo pomaga i przynosi zamierzone efekty.

Zatem zabawa z kociakiem, ma kojący wpływ na stan psychiczny. Harmonia i spokój ducha skutkują także unormowaniem pracy serca i obniżeniem ciśnienia tętniczego, co zmniejsza ryzyko poważnych problemów z układem krążenia. Istnieją też przypuszczenia, że terapia z kotem może spowodować obniżenie poziomu złego cholesterolu we krwi, odpowiedzialnego za zmiany miażdżycowe w naczyniach krwionośnych.
Koty są niepozornymi i pełnymi temperamentu nauczycielami empatii, wrażliwości, cierpliwości i samokontroli. Pomagają też zrozumieć otoczenie i w nim współuczestniczyć.

Na marginesie: jak kot pokazuje swoje emocje? 
 Kot jest zwierzęciem, które nie potrafi mówić. Komunikuje się z otoczeniem poprzez „mowę ciała” oraz charakterystyczne miauczenie i mruczenie. Koci psycholodzy zidentyfikowali pewne oznaki samopoczucia i emocji futrzaka. Według nich to ogon jest wyznacznikiem emocji:

- machanie ogonem świadczy o zdenerwowaniu kociaka

- najeżenie sierści na grzbiecie i napuszenie jej na ogonie, mówi o silnym zdenerwowaniu, przestraszeniu i niepokoju zwierzaka

- machanie końcówką ogona to oznaka zainteresowania czymś, co właśnie zwierzak zauważył

- uniesienie ogona do góry, wręcz jego pionowe ustawienie ujawnia pogodny nastrój i zabawę

- ogon opuszczony w dół, to oznaka kota zrelaksowanego i spokojnego

A Wam jak podoba się koncepcja kota-terapeuty? Może już ktoś posiada doświadczenia z felinoterapią? Zachęcam do podzielenia się wrażeniami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz