czwartek, 7 marca 2013

Czy terapia partnerów zastępczych jest dla Ciebie?

Kto potrzebuje terapii seksem? Wszyscy, którzy tego potrzebują... A kto potrzebuje? Hmmm…

Problemy, które motywują ludzi niepełnosprawnych (zwanych dalej klientami) do poszukiwania terapii partnerów zastępczych, wynikają z ogólnego lęku społecznego do konkretnych dysfunkcji seksualnych. Wątpliwości dotyczące obu płci mogą być spowodowane jedną z następujących przyczyn:
- trudne relacje między ludźmi,
- stan klinicznego (choroby) człowieka,
- dysmorfofobia, czyli negatywny obraz ciała,
- fizyczne oszpecenie, niekształcenie ciała,
jak również nadużycie seksualne, fizyczne, emocjonalne, czy wreszcie trauma np. gwałt, kazirodztwo. Do terapii zastępczych partnerów zgłaszają się też ludzie przeżywający pogmatwanie z powodu odmiennej orientacji seksualnej, czy doświadczający braku społecznej lub seksualnej pewności siebie.

Niektóre wspólne seksualne obawy klientów-mężczyzn, obejmują niezadowolenie z orgazmu, wytrysku (ejakulacja) i/lub trudności z erekcją (wzwód). Klientki-kobiety zgłaszają problemy w osiągnięciu satysfakcjonującego orgazmu lub penetracji.

Klienci obu płci mogą starać się o terapię (uwaga: nie w Polsce) w celu rozwiązania problemów związanych z brakiem doświadczenia, strachu przed bliskością, wstydem czy niepokojem dotyczącym seksu, niskim poziomem pobudzenia, czy brakiem pożądania seksualnego (u nas: terapeuta nie ma prawa dotknąć klienta).

Niedobór seksu u niepełnosprawnych jest wskazaniem do terapii partnerów zastępczych. Obejmuje ona zatem ludzi w następujących sytuacjach:
- po urazie kręgosłupa,
- po wypadkach,
- po utracie kończyn,
- po udarze mózgu,
- ze spastycznością i sztywnością mięśni,
- z wrodzonymi wadami ciała,
- choroby mięśniowe, nerwowo-mięśniowe,
- choroby neurologiczne,
- stan po wyłonieniu stomii,
- stan po wykonaniu tracheostomii,
- nowotwory i terapie nowotworów,
- choroby psychiczne,
- zaburzenia psychoseksualne,
- nadciśnienie, cukrzyca, WZW i…???
- lista się nie kończy!

Moim zdaniem…
…Wiadomo jak się czuje człowiek „zdrowy”, gdy nie zaspokoi swoich podstawowych potrzeb. Już od dawnych czasów znamy powiedzenie, że „człowiek głodny, człowiek zły”. Tak, najczęściej odbieramy to w stosunku do odczuwania głodu na skutek długotrwałego niespożywania posiłku. Spada nam wtedy poziom glukozy we krwi, pojawia się stan hipoglikemii i charakterystyczne roztrzęsienie, złość, napięcie, niecierpliwość, pobudzenie, nawet agresja. Nie zaprzeczajmy: identycznie jest w przypadku niezaspokojenia potrzeby seksualnej. Intymne pieszczoty powodują dobrze znane zmiany w naszym neuroprzekaźnictwie. Wydzielamy wtedy endorfiny i serotoninę, a także inne substancje o skomplikowanej budowie i określonym zadaniu. To one odpowiadają za nasze odprężenie, rozluźnienie, dobre samopoczucie, brak napięcia. Działają też… przeciwbólowo! I nie jest to bełkot amerykański, ale potwierdzone badaniami naukowymi stanowisko. Przecież nawet nowoczesne leki stosowane w psychiatrii właśnie tak oddziałują na nasz mózg.
Mając na uwadze „głód seksualny”, potocznie i biologicznie zwany „niewyżyciem” – z objawami w pełnej krasie, warto zadać tu pytanie: czy terapia seksem mogłaby złagodzić stany spastyczności, bólu, pobudzenia psychoruchowego, niepokoju, lęku, płaczów i krzyków osoby niepełnosprawnej?
Być może (nie)pełnosprawny tak się zachowuje, ponieważ nie jest zaspokojona (tak podstawowy problem, że aż o nim zapomniano)? Zamiast faszerować człowieka kolejnymi lekami sedującymi czy trakwilizerami (a ich skutki uboczne wiadomo jakie są i po co je stosować, jak są środki mniej obciążające?) może wreszcie ktoś wpadnie na pomysł, by zaproponować zmysłową, skuteczną terapię? Wydaje mi się, że przed nami długa i wyboista droga…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz