piątek, 3 maja 2013

Chorobyrzadkie.blogspot.com poleca: Czarna książka kolorów

Czerń - dla mnie jest najpiękniejszym kolorem. Tak samo jak dla bohatera Czarnej książki kolorów. Oboje nadajemy na tych samych falach uznając czarny za króla kolorów, kojarząc go także z delikatnym jedwabiem... Mnie i bohatera coś jednak różni. Ja wiem jak wygląda kolor czarny, Tomasz niekoniecznie - ponieważ nie widzi nic od urodzenia...

Czarną książkę kolorów dostałam od koleżanki, z którą również prowadzę bloga o dzieciach. Stwierdziła, że na pewno mnie zainteresuje, więc gdy tylko ona ją zrecenzuje - przywiezie mi ją i co najlepsze: pozwoli zatrzymać (lub też pewnie przekazać dalej, gdy tylko już w pełni ją przeżyję i zrozumiem). Recenzja Nie-Matki Polki jest >> tutaj , ale warto też przeczytać recenzję Małgorzaty Cackowskiej >> tutaj

Dajmy się zatem ponieść w czarny, a jednak kolorowy świat metafor, synestezji i porównań...

Czarna książka kolorów jest cała czarna. Czarna jest okładka, czarne są kartki, czarne są ilustracje, czarny jest tekst napisany alfabetem Brajla. Jedynie tekst dla tzw. widomych jest napisany srebrzystym tuszem... Na pierwszy rzut oka, książeczka jest mroczna. Jednak po wgłębieniu się w treść, której nie ma wiele - zaczynamy odbierać kolory innymi zmysłami niż wzrok...

Nie widzę żółtych kurczątek, ale czuję miękkość ich piórek...
Nie widzę czerwonego arbuza, ale czuję jego słodycz...
Nie widzę brązowej czekolady, ale czuję jej energetyzujący zapach...
Nie widzę błękitu nieba, ale czuję jak słońce przygrzewa w moje rude włosy...
Nie widzę beli gęstych deszczowych chmur, ale czuję krople deszczu na swojej twarzy i słyszę jak "pukają" do okna...
Nie widzę tęczy, ale wydaje mi się, że jest ona przyjemna, apetyczna i delikatna...
Nie widzę wody, ale czuję jej temperaturę, smak i zapach...
Nie widzę zielonej trawy, ale czuję jej świeży zapach zaraz po skoszeniu...
Nie widzę czerni. Nie widzę nic. Ale czuję miękkie i delikatne włosy mojego kolegi z kapeli rockowej...

Parę zdań w tej książeczce potrafi zatrzymać na chwilę. Niedługo. I zastanowić się nad tym, jak "INNI" odbierają świat. "INNI" widzą "INACZEJ". "INACZEJ" nie oznacza źle. "INACZEJ" może oznaczać ciekawiej i głębiej...

Czarna książka kolorów to małe-duże dzieło Maneny Cottin, przełożone z języka hiszpańskiego przez Marię Jordan. W Polsce zostało wydane przez Wydawnictwo Widnokrąg, w 2012 roku. Oprócz treści pisanych normalnym alfabetem, książkę mogą przeczytać też osoby niewidome (tekst pisany jest również alfabetem brajlowskim). Zamieszczony z tyłu książecki alfabet Brajla daje możliwość osobom widzącym poznać sposób w jaki niewidomi czytają - literka po literce, kropka, po kropce - używając tylko opuszek palców i nieograniczonych możliwości ośrodkowego układu nerwowego :) Podobnie z ilustracjami autorstwa Rosany Faria - mimo koloru czarnego, mają one zupełnie inną fakturę niż kartki. Są delikatnie wypukłe i gładkie...

Zdjęcie pochodzi z: http://blog.x-lander.pl/2012/10/czarna-ksiazka-o-kolorach/

P.S. Uważam, że książeczka ta powinna się znaleźć w bibliotekach szkolnych, a także być udostępniana i czytana przedszkolakom. Myślę, że to w jakiś sposób pozwoli im poszerzyć horyzonty i lepiej poznać drugiego człowieka i jego zrozumieć jego "bagaż"...

2 komentarze:

  1. No, w moim założeniu to nie miała być recenzja, a jedynie krótka notka o książce ;D
    Tak dla odnotowania, że coś tak ciekawego pojawiło się na rynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótka notka z opinią :) niech będzie :)

      Usuń