niedziela, 24 marca 2013

Hortiterapia - ukojenie którego szukasz jest w zasięgu ręki!

Kto z nas nie lubi na nie patrzeć gdy kwitną i pachną? Piękne kolory, cudowne zapachy, zwyczajne i niecodzienne gatunki... Co prawda jeszcze sobie "śpią" pod śniegową kołderką, ale to tylko kwestia czasu by zakwitły i nas cieszyły. A może nawet leczyły? Okazuje się, że jest to jak najbardziej możliwe! Nawet medycyna zaczęła doceniać to, co dają człowiekowi kwiaty i obcowanie z naturą, opracowując terapię w ogrodzie - hortiterapię. Przebywanie wśród kwiatów sprzyja odprężeniu, a praca przy nich i dla nich pozwala rozładować napięcia, a także "rozruszać" zastane mięśnie...

Słowo "hortiterapia" bardzo łatwo rozszyfrować: "hortus" z łaciny oznacza "ogród", natomiast „therapeuéin” z greki: "opiekę", "oddanie czci", "terapię" i wreszcie "leczenie". Hortiterapię zapoczątkowano w USA, Europie Zachodniej i Azji. Czyżby się to wiązało z historią ogrodnictwa i projektowaniem stylowych ogrodów? Być może tak, zwłaszcza, że do celów terapeutycznych ogród również musi być prawidłowo skomponowany.

Terapii oddajemy się na dwa sposoby, książkowo ujmując: bierny - czyli spacerowanie i oglądanie kwiatów oraz czynny - jak drobne prace w ogrodzie, pielęgnacja kwiatów i układanie z nich kompozycji (zajęcia florystyczne). Podczas hortiterapii reaguje każdy ludzki zmysł:
- wzroku - delektowanie się pięknem kwiatów,
- dotyku - różnice faktury poszczególnych roślin  delikatności ich płatków, liści, ale również odczuwanie zmian w otoczeniu: wiatr, promienie słoneczne, mżawka,
- powonienia - woń kwiatów, traw,
- smaku - próbowanie jadalnych roślin,
- słuchu - odgłosy ogrodu: śpiew ptaków, brzęczenie owadów, szum strumyka, oczka wodnego, fontanny, szelest liści.

Co nam daje hortiterapia i jak "działa"?
Po pierwsze oddając się hortiterapii, czy zwyczajnej pracy w ogrodzie - od razu mamy lepsze samopoczucie, ponadto zapominamy o dniu i stresie. W sensie leczniczym, dzięki pracy z kwiatami, stajemy się odpowiedzialni za to co pielęgnujemy, kształtuje się nam poczucie obowiązku, a przebywając w ogrodzie z innymi - również nawiązujemy kontakty z innymi. Kwiaty to ułatwiają stając się wspólnym tematem do rozmów, wymiany doświadczeń, porad ogrodniczych.
Długodystansowa hortiterapia jest czynnikiem sprzyjającym leczenie, zwłaszcza osób z zaburzeniami psychicznymi. Podnosi poczucie własnej wartości, motywuje do działania, obniża napięcie psychiczne, agresję i nadpobudliwość. Daje przyjemność, satysfakcję. Potęguje samodzielność, uczy dokładności i sumienności, a także cierpliwości. Praca w ogrodzie w pewien sposób pozwala pozbierać myśli, poukładać je. Ponadto hortiterapia czynna jest wypełniona ruchem - pozwala zatem uruchomić i wyciągnąć z domu.

Niestety w Polsce hortiterapia nie została jeszcze uznana za terapię. Mimo to w niektórych szpialach znajdują się ogrody terapeutyczne, np. dla żołnierzy we Wrocławiu i dla dzieci w Krakowie. Ogrody zaczynają się tworzyć przy szpitalach psychiatrycznych, domach opieki, hospicjach i warsztatach terapii zajęciowej.

Komu jest wskazana?
Praktycznie wszystkim. Hortiterapia to także sposób spędzania wolnego czasu. Może stać się pasją niosącą wiele radości i konstruktywnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Hortiterapia może pomóc ludziom, którzy zmagają się z:
- różnego typu depresjami i chorobami psychicznymi (ale nie w fazie ostrej),
- zespołem stresu pourazowego,

- syndromem wyczerpania walką u żołnierzy powracających z misji,
- terapią uzależnień,
- autyzmem i zaburzeniami podobnymi,
- zespołami otępiennymi w wieku podeszłym (choroba Alzheimera, Parkinsona),
- porażeniem mózgowym i innymi chorobami neurologicznymi i nerwowo-mięśniowymi,
- nowotworami i terapią nowotworową,
- ludzi z rozstrojem nerwowym, przemęczonym, mającym trudności ze skupieniem się, nauką i pracą,
- w resocjalizacji młodzieży i więźniów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz