niedziela, 11 listopada 2012

Oda do Pana Retta

Agata (mama) i Blanka (córeczka)
Panie mój nieukochany, Recie drogi i nieznany

Utwór ten Ci jest pisany
Ku Twej chwale i srogości

Ja nie chciałam Ciebie w gości
W dom nasz wszedłeś z buciorami
Bez “zapraszam, zostań z nami” 

Nie spytawszy się o zdanie
Wziąłeś sprytnie we władanie
Blanki małe słodkie rączki

I nie myśląc, że bolączki
Mi przydajesz tak ogromne
Chętnie teraz to wypomnę.

I tresować Ciebie muszę
Byś oszczędził nasze dusze…
Byśmy mogli żyć w symbiozie

A nie w strachu i nie w grozie.
Żeś przyjaciel to nie powiem
Ale lepiej mieć Cię wrogiem

Niż nowego szukać sobie
Boś poznany coraz lepiej
I w codziennej walce z Rettem

Blanka przed rozpoczęciem roku przedszkolnego
Częściej ja już górą jestem
I okiełznać cwaną bestie
Łatwiej coraz, byś z Blanutką

Się obchodził łagodniutko.
Na sam koniec tej pochwały
Powiem Ci Reciku mały

Mimo, żeś mi solą w oku
Nie dam łatwo zrobić kroku
By odebrać mi córeczkę

Jak Ci zagram pioseneczkę
Tak zatańczysz jak ja zechcę
Toteż mówię Ci dziś grzecznie


Boś mi źródłem bólu wiecznie
żali dajesz całą kupę:

                                               A POCAŁUJ TY NAS W DUPĘ!



/Agata Żółkiewska - mama Blanki, a przy tym korektorka i tłumaczka/

2 komentarze:

  1. ta Pani ma dar pisania! to jest styl: niby poważne a jednak z jajem.Zazdroszczę Blance Mamy i zapewne partnerowi tak uzdolnionej kobiety

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata - super tekst !! a ta końcówka !!!

    OdpowiedzUsuń